Zastanawiam się, co można napisać o cyfryzacji niemieckiego społeczeństwa, żeby nie zostać skancelowanym za mowę nienawiści. W Polsce pisze się, że „w Niemczech ciężko się płaci kartą i nie mają Blika”, ale to jest tylko wierzchołek góry lodowej. Nie ma konta pacjenta, aplikacji mObywatel, czy elektronicznego dowodu osobistego. E-recepty są tylko w pilotażu. Przez internet można w zasadzie tylko rozliczyć podatki. W sektorze prywatnym też wiele spraw trzeba załatwiać osobiście czy przez trwające tygodniami wymiany pism. Aplikacje mobilne jeśli są, to przypominają internet z lat ’90 (chwalebnym wyjątkiem jest znakomita apka Deutsche Bahn). Nawet jeśli jakaś firma próbuje to zmienić, to często trafia na opór klientów - w kinie widziałem długą kolejkę do kasy po bilety, w tym samym czasie automaty do odebrania rezerwacji internetowych stały puste. Bo też problem nie leży w tym, że to w Niemczech nie ma dobrych informatyków czy UXowców. Jak chcą to potrafią, sporo berlińskich startupów robi doskonałą robotę. Więc czemu ogólnie nie pyka? Moim zdaniem jest kilka przyczyn. Po pierwsze, niemieccy konsumenci są konserwatywni, cenią sobie osobistą relację a boją się gdziekolwiek w sieci zostawiać swoje dane. Prywatność w sieci jest tu wręcz obsesją (w kontraście do tego, że każdy ma nazwisko na dzwonku do drzwi i skrzynce pocztowej). O to np rozbija się póki co projekt elektronicznej recepty. Po drugie, Niemcy uwielbiają mieć wszystko drobiazgowo uzgodnione, zaplanowane i skoordynowane zanim zabiorą się za wdrożenie. Zasadniczo słusznie, ale trudno tak pracować w zmieniającym się ciągle świecie nowoczesnych technologii. W sektorze publicznym nakłada się na to ustrój federalny, przez który każdy pomysł trzeba uzgadniać między 16 landami (a perfekcjonizm nie pozwala stworzyć jakiejś tymczasowej prowizorki). No i po czwarte, świadomie podjęto decyzję, że poszczególne działy administracji nie mogą dzielić się bazami danych czy nawet identyfikatorami. A więc NIP tylko do podatków, numer ubezpieczenia zdrowotnego do kasy chorych, jeszcze inny numer do emerytury. System od podatków musi być oddzielony od systemu z dajmy na to certyfikatami Covid, a system federalny od systemu lądowego. Wszystko po to, żeby utrudnić państwu inwigilację obywatela, ale z punktu widzenia cyfryzacji państwa to koszmar.
Cyfryzacja
Litera: C
Brak komentarzy. Bądź pierwszą osobą, która skomentuje!
Dodaj komentarz